iBard24 Blog

Kroll Ontrack przedstawił wyniki globalnego badania dotyczącego przyczyn utraty danych. Aż 40 procent użytkowników komputerów i innego sprzętu cyfrowego na świecie uznaje, że utrata danych to rezultat błędu człowieka.

Wśród 2 000 respondentów z Europy, Azji i Ameryki Północnej, niemal połowa (40 proc.) uznała, że to błąd człowieka był przyczyną utraty przez nich danych w ostatnich miesiącach. Wynik ten zdecydowanie różni się od wyników ankiety przeprowadzonej w roku 2005, kiedy tylko 11 procent pytanych wskazało na ten właśnie czynnik. Co ciekawe, mimo wskazań respondentów, inżynierowie z 32 laboratoriów Kroll Ontrack na przestrzeni ostatnich pięciu lat zanotowali na całym świecie znaczny wzrost przypadków utraty danych związanych z awarią sprzętu bądź systemu.

Kolejną najczęściej wymienianą przez ankietowanych przyczyną utraty informacji cyfrowych była awaria sprzętu (29 proc.), w badaniu sprzed pięciu lat wskazywana aż w 56 procentach. Znacznie niższe wskazania dotyczyły utraty danych wskutek działania wirusów. Na tę przyczynę utraty danych wskazało mniej niż siedem procent respondentów, o trzy procent mniej w stosunku do badania sprzed pięciu lat. Podobnie było też w przypadku katastrof naturalnych, gdzie spadek wyniósł jedynie jeden procent (trzy proc. w roku 2010 w stosunku do dwóch procent w roku 2005).

- Każdy przypadek utraty danych to wyjątkowo stresująca sytuacja dla użytkownika sprzętu cyfrowego, szczególnie jeśli dotyczy to jego danych prywatnych, na co wskazało nam aż 61 procent respondentów badania. Podobnie jest w przypadku instytucji publicznych oraz firm, które odpowiadają za dane kluczowe dla funkcjonowania ich biznesu lub klientów, z którymi współpracują. Niezależnie od tego, kto traci dane i jakie są tego przyczyny, musimy pamiętać o podstawowych regułach zabezpieczania plików i stosować się do wskazówek ekspertów dotyczących przede wszystkim tworzenia kopii zapasowych i ostrożności w obchodzeniu się z ich sprzętem – mówi Paweł Odor, główny specjalista Kroll Ontrack.

Co ciekawe, choć aż dziewięć na dziesięciu ankietowanych padło ofiarą utraty danych, niemal co piąty z nich nie wiedział co było jej przyczyną. Według ekspertów Kroll Ontrack ten wynik jasno wskazuje na potrzebę gruntownej edukacji użytkowników prywatnych i środowisk biznesowych w kwestiach bezpieczeństwa zasobów cyfrowych, korzystania z odpowiednich narzędzi i wprowadzania właściwych strategii ochrony danych.

- Choć każdego roku technologie informatyczne są coraz mniej zawodne, wciąż większość użytkowników sprzętu cyfrowego, zarówno w Polsce jak i w pozostałych krajach, zmaga się z utratą danych związaną głównie z błędem ludzkim bądź awarią sprzętu. W rzeczywistości w wielu przypadkach kwestią nie jest to czy, ale kiedy użytkownicy komputerów i innych urządzeń cyfrowych będą musieli zmierzyć się z utratą danych. Naszym zadaniem, które z sukcesem realizujemy od ponad dwudziestu lat na całym świecie, jest dostarczenie technologii pozwalających zniwelować bądź zminimalizować ryzyko ostatecznej utraty danych i wspomóc ich w krytycznych sytuacjach. Ważne jest jednak to, by użytkownicy urządzeń cyfrowych sami pamiętali o odpowiednim zabezpieczeniu ich kluczowych danych – dodaje Paweł Odor.

Globalna ankieta dotycząca badania przyczyn utraty danych została przeprowadzona w miesiącach kwiecień – czerwiec 2010 roku. W badaniu udział wzięło 2 000 respondentów z 17-stu krajów z Europy, Azji i Ameryki Północnej. Wśród badanych znaleźli się użytkownicy prywatni oraz przedstawiciele biznesu, instytucji publicznych (w tym rządowych) oraz partnerzy i resellerzy rynku IT.
źródło: chip.pl

Często firmy stają przed problemami, których rozwiązanie w tradycyjny sposób wiązało by się ze znacznymi kosztami.
Przykładów może być wiele:
1. Konieczność wymiany dokumentów - pracownicy często wymieniają się informacjami w różny sposób telefon, mail, dokumenty papierowe, prowadzi to do chaosu w obiegu, konieczność postawienia serwera, prawa dostępu użytkowników, połączenie użytkowników do sieci z rożnymi uprawnieniami w sieci,
2. Backup danych - kopie danych zwykle wykonywane na płytach CD/DVD/taśmach, operacja dość uciążliwa i wymagająca systematyczności, a i tak często nie udaje się odzyskać danych wszystkich danych sprzed awarii,
3. Zakup aplikacji - wydatek często duży przy wdrożeniu i zakupie, później mogą występować problemy z dostawaniem aplikacji do zmieniającej się firmy.

Wszystkie te problemy mogą być rozwiązane dzięki cloud computingu
1. Wymiana dokumentów może odbywać się poprzez aplikacje dostępne online np. dokumenty Google, lub inne konkurencyjne pakiety. Pozwala to pracownikom na dostęp do danych z różnych miejsc dzięki bezprzewodowemu dostępowi do Internetu.
2. Backup online chroni także dane w przypadku powodzi pożaru przy okazji jego wykonywanie jest mniej kłopotliwe
3. Zamiast kupować aplikację można wykupić dostęp do aplikacji przez przeglądarkę – Software as a Service. Koszty ewentualnej modernizacji aplikacji są dzięki temu przerzucone na dostawcę. Ponadto zamiast jednorazowej opłaty najczęściej płaci się abonament.

14 lipca, 2010

Internet 2020

Zamieścił: Lukas w: Analizy/prognozy| Internet

Internet_In_2010

Jak wynika z danych firmy badawczej Zinnov, indyjski rynek cloud computing zanotuje dziesięciokrotny wzrost do 2015 roku. Według firmy badawczej, obecny rynek cloud computing szacuje się na 110 mln dolarów z 66 milionowym udziałem rynku SaaS zdominowanym przez aplikacje typu CRM i ERP. Pozostałe 44 mln dolarów jest podzielone między PaaS i IaaS.

Według raportu Zinnov, w 2015 roku, indyjski rynek cloud computing osiągnie miliard dolarów z czego 650 milionowym będzie udziałem SaaS, a pozostałe 440 milionów wygenerują wspólnie PaaS i IaaS. Przedstawienie danych w ten sposób uświadamia nam dynamikę wzrostu wartości rynku indyjskiego w tym segmencie. Wraz z tradycyjnymi aplikacjami dla przedsiębiorstw, takimi jak CRM i ERP, możemy zauważyć rosnący wpływ Google Apps.

Według Zinnov, głównymi obszarami gdzie cloud computing będzie szeroko stosowane są:
• Sektor bankowy i finansowy,
• Telekomunikacja,
• Firmy produkcyjne
• Administracja publiczna

W przeciwieństwie do rządu USA, rząd Indii nie jest otwarty na firmy oferujące przetwarzanie w chmurze. W rzeczywistości podejście indyjskich przedsiębiorstw do IT jest bardziej restrykcyjne i wymaga większych starań dostawców aby wejść na tamtejszy rynek.
Ponadto, jak do tej pory nie zauważamy wielu dostawców z Indii, którzy odnieśliby sukces na tamtejszym rynku, a wartym podkreślenia jest niestety fakt, że infrastruktura zawsze była słabym punktem rynku w Indiach. Pomimo tego, że po stornie SaaS mamy Zoho pracujące z Chennai, to istnieje także kilku mniejszych dostawców SaaS działających w Indiach. Ostatnio można było się natknąć na dostawcę PaaS o nazwie Orangescape, oferującego coś w rodzaju Visual Basic dla chmur.

W najbliższych latach kształtowanie się rynku będzie bardzo interesujące i możemy się cieszyć, że coraz więcej chmur pochodzi od sprzedawców z Indii.

Google i Microsoft przechowują duże ilości danych na temat użytkowników ich serwisów. Obie firmy oferują darmowe serwisy, które są wrażliwe na różnego rodzaju ataki.

Zapisując się do usługi SkyDrive Free Office musisz zaakceptować warunki umowy. Komunikat brzmi: “Szanujemy Twoją prywatność i będziemy używać tych informacji zgodnie z naszą polityką prywatności”. Ale klikając “Akceptuję” zgadzamy się również z oświadczeniem o zasadach ochrony prywatności usługi Windows Live.

Użytkownik nie może zrezygnować z tej opcji. Mało kto przygląda się tej umowie. Aby się z nią zapoznać trzeba kliknąć w link “Zasady Microsoftu dotyczące zachowania poufności informacji w trybie online”.

Jeżeli Microsoft naprawdę dba o naszą prywatność, to dlaczego ostatnia aktualizacja tej strony miała miejsce ponad dwa lata temu (maj 2008 r.)?

Microsoft Office App jest relatywnie nowy, ale zawiera błędy. Chociaż twórcy starali się ułatwić współdzielenie plików, to podczas testu 9 na 10 artykułów nie zostały dostarczone do tego odbiorcy co trzeba. Jedno z powiadomień, które przyszło e-mailem działało prawidłowo, ale tylko pod warunkiem wcześniejszej zmiany ustawień. Trzeba zezwolić na edycję dokumentów osobom, którym się dany dokument udostępniło. A jeżeli użytkownik zmieni zdanie i będzie chciał tylko zezwolić na przeglądanie dokumentów? Ponownie 9 na 10 prób zmian ustawień współdzielenia i ograniczenia możliwości edycji zakończyło się porażką

Polityka prywatności Google Docs została zaktualizowana w październiku 2009 r. Co się stanie, jeżeli użytkownik postanowi nie korzystać z darmowej aplikacji? W polityce prywatności użytkownik może przestać korzystać z Google Docs w dowolnym momencie. Można całkowicie skasować wszystkie pliki jakie się stworzyło w Google Docs. Z powodu backupu danych kopie plików będą jeszcze na serwerach przez 30 dni, a w wersji offline przez jeszcze kolejne 60 dni. Utrzymywanie kopii plików przez 90 dni oznacza, że Google średnio dba o prywatność użytkowników. Sporadycznie zdarzały się przypadki współdzielenia dokumentów z dawnymi współpracowanikami.

Czy bitwa o prywatność ogranicza się tylko do składowania danych? Zgodnie z unijną dyrektywą dotyczącą danych osobowych Google kasuje adresy IP swoich użytkowników po 9 miesiącach. Firma przechowuje cookies przez 18 miesięcy. W teorii polityka przechowywania danych przez Bing jest lepsza.

Microsoft kasuje dane związane z zapytaniami po pół roku i popiera “deidentyfikację” - oddziela dane związane z zapytaniami w wyszukiwarce od informacji o koncie i plików cookie. Jednak jeżeli podczas wyszukiwania użytkownik nie będzie zalogowany, Microsoft będzie przetrzymywał dane przez 18 miesięcy. źródło: IDG News Service

Maciej Sosiński, założyciel Pronox Technology na własnej skórze przekonał się o niszczycielskiej sile powodzi. W 1997 r. stracił dokumentację księgową po wylaniu Odry we Wrocławiu. W efekcie fiskus naliczył firmie karę kilku milionów złotych…

Podczas powodzi sprzed 13 laty stracił Pan księgową dokumentację, jak do tego doszło?

W 1997 r. moja firma* mieściła się na wyspie Pasieka, w centrum Opola, która znajduje sie pomiędzy Odrą, a kanałem Ulgi. Fala, która wówczas nawiedziła Opole, okazała się dużo wyższa od prognozowanej. Woda zalała nam nie tylko magazyn, ale i biura, które - według zapowiedzi specjalistów od meteorologii - miały być bezpieczne. Znajdowały się na wysokości 3,5 m nad ziemią. Woda sięgała 5,5 metra!

I to w biurach właśnie znajdowały się wszystkie dokumenty księgowe, w wersji papierowej, komputery oraz dyskietki z kopiami danych, zamknięte w szafie pancernej. Odtworzenie pełnej dokumentacji sprzed powodzi okazało się niemożliwe. Wiele firm, które ze mną współpracowały, także padły ofiarą kataklizmu i najzwyczajniej w świecie nie posiadały swojej dokumentacji.

I właśnie z powodu braku oryginałów faktur zakupu Opolski UKS naliczył mi zaległości w podatku VAT, które opiewały w pierwszej wersji na 6 mln zł. Później - po próbie odtworzenia dokumentów - kwota zmalała o połowę. Po prostu udało nam się odtworzyć połowę dokumentów. Na resztę nie było szans. Dopiero po 2 latach udało sie tę kontrolę zamknąć ostateczną decyzją Sądu Administracyjnego w Opolu oczyszczającą mnie z wszelkich zarzutów. Skarb Państwa oddał wszystko, wraz z prawie 0,5 mln zł odsetek.

Nie była to jedyna kontrola i jedyna porażka tego urzędu w walce ze mną i moją małżonką…

Jakie wnioski wyciągnął Pan z tego wydarzenia?

Przede wszystkim - poszukując nowych lokalizacji na biuro, magazyn, czy choćby działki do budowy domu - sprawdzam, czy nie znajduje się ona na terenach zagrożonych zalaniem. Jeżeli tak jest, wybór takiej lokalizacji jest wykluczony. Od tamtej powodzi minęło co prawda 13 lat, ale nie życzyłbym nikomu doświadczenia takiego kataklizmu na własnej skórze.

Natomiast jeśli chodzi o bezpieczeństwo danych elektronicznych, to technologia w tym zakresie poszła o lata świetlne do przodu. Obecnie można np. trzymać serwery z systemem zarządzania firmą nawet 10 000 km od miejsca prowadzenia biznesu, wykonywać kopie zapasowe danych logując się do sieci w dowolnym miejscu i czasie, itp. Porównując choćby szybkość łączy i dostępność Internetu, a także możliwości zastosowań nowoczesnych rozwiązań - chociażby do backup-u danych - można śmiało powiedzieć, że gdyby dzisiaj znowu nawiedziła mnie wielka woda, to wszystkie moje dane byłyby w pełni bezpieczne i odtwarzalne.

Maciej Sosiński jest założycielem i udziałowcem spółki Pronox Technology. Były też jej prezesem. Obecnie kieruje spółką Chameleon.

*Powódź z roku 1997 dotknęła Macieja Sosińskiego jako właściciela F.H.U. Procom Maciej Sosiński, Brygida Sosińska, z siedzibą w Opolu, przy ul. Strzelców Bytomskich 7. Firmy, z której potem powstała firma PROCOM S.A., z siedzibą w Katowicach i która potem zmieniła nazwę na Pronox Technology S.A.
źródło: Computerworld.pl

10 czerwca, 2010

Zamieścił: Lukas w: Internet

internetaddictionfinal

Tagi:

chmuraNa łamach periodyku Technology Review specjaliści z MIT w 10 punktach zebrali aktualnie raczkujące technologie, które w perspektywie nieodległej przyszłości zmienią świat.

Wśród z nich znajduje się także przetwarzanie w chmurach czyli cloud computing,

Programowanie w chmurach to nieunikniona przyszłość. Proces zamiany własności prywatnej na wynajem usług ukrywa się pod obietnicą szybszego działania i niemal nieskończoną możliwością dostawiania kolejnych centrów obliczeniowych gdzieś tam - w chmurze. Koncepcja jest jednak kusząca z obu stron. Producent ma cały program u siebie, więc nikt (kto się na tym nie zna) nie ukradnie mu kodu. Z drugiej strony łatwiej jest też i użytkownikowi - płaci za tyle ile wykorzystał. Jeśli gra się nie podoba, nic prostszego, wystarczy jej już nie włączać. Wg przedstawicieli Microsoftu chmura jest swoistym systemem operacyjnych Internetu. Przed epoką graficznych OS`ów użytkownik musiał znać “język” komputera, aby się z nim porozumieć. Zupełne przejście w chmury ma ułatwić życie, ponieważ komputery, telefony i konsole staną się zaledwie terminalami o konkretnej wydajności. Serce systemu zaś będzie daleko, daleko, w krajach, w których ustawienie serwerowni będzie najtańsze. MIT prorokuje, że niedługo powstanie zunifikowany język programowania w chmurze, który udostępni kodowanie wszystkim chętnym.
źródło: gazeta.pl

Prawie 60% europejskich CIO korzysta z usług w chmurze, czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy - wynika z badań IDC. Usługi w modelu “cloud” rozpowszechniły się bardziej niż tego oczekiwano.

Spośród ankietowanych dyrektorów IT 50% twierdziło, że nie używa usług w chmurze, a co trzeci twierdził, że nie będzie z niego korzystać przez najbliższe pięć lat. Wyniki zmieniały się, gdy zapytano ich o konkretne produkty. Część badanych po prostu nie zdawała sobie sprawy, że niektóre technologie, z których korzystają działa w chmurze.

Rynek IT według IDC

Według Marianne Kolding, wiceprezes IDC w Europie na rynku IT widać oznaki wzrostu, ale jest jeszcze za wcześnie na otwieranie szampana przez dostawców. Dla wielu CIO nadal kluczową sprawą jest redukcja kosztów. Ale z badań wynika też, że połowa z nich (45%) spodziewa się wzrostu nakładów na IT.

Na szczycie listy zakupów dyrektorów IT są technologie związane z wirtualizacją, zaraz za nimi bezpieczeństwo, a na trzecim miejscu jest zarządzanie składowaniem danych. Okazuje się, że niewiele firm jest zainteresowanych ekologią. Wyjątkiem są produkty czy usługi, które jednocześnie pozwalają na obniżenie kosztów.

W badaniu wzięło udział 673 dyrektorów IT z Europy.
źródło: IDG News Service

27 maja, 2010

Programy jako usługi wciąż w cenie

Zamieścił: Lukas w: SaaS

Komputer z przeglądarką internetową i dostępem do Internetu – tyle potrzeba na początek, żeby korzystać z systemów IT w modelu SaaS. Kluczowa jest jakość łącza internetowego. Nawet krótkie przerwy w dostępie do krytycznych aplikacji mogą być dla firm problemem.
Niskie koszty rozpoczęcia korzystania z usług SaaS w zestawieniu z długą listą zalet powodują, że ten rynek zarówno na świecie, jak i w Polsce dynamicznie się rozwija. Według danych firmy Gartner wartość światowego rynku SaaS wyniosła w 2009 r. 7,5 mld dol. Recesja tylko nieznacznie zmniejszyła tempo jego rozwoju. Zamiast prognozowanych wcześniej 22-proc., rynek powiększył się w porównaniu z 2008 r. o 17,7 proc. Gartner twierdzi również, że będzie nadal rósł aż do 2013 r. Do tego czasu jego wartość może sięgnąć 14 mld dol.

Jak oceniają eksperci związani z tym rynkiem, w Polsce tempo rozwoju jest znacznie szybsze. – Popyt na ten model korzystania z oprogramowania rośnie w Polsce systematycznie już od kilku lat. W dużej części determinowany jest przez rozwój Internetu. Wzrost całego rynku szacuje się na ok. 40 proc. rocznie – mówi Paweł Regiec, dyrektor sprzedaży iComarch24. Według DiS wartość rynku usług SaaS w naszym kraju to ok. 200 mln zł rocznie.

Silny popyt

Firmy świadczące usługi w modelu SaaS nie muszą się obawiać, że zabraknie im klientów. Ponad 95 proc. ankietowanych przez Gartnera zamierza w najbliższym czasie zwiększyć lub utrzymać na dotychczasowym poziomie korzystanie z aplikacji oferowanych w tej formie. Tylko 4 proc. bierze pod uwagę ograniczenie wydatków na ten cel.
Rosnąca popularność SaaS wynika m.in. z faktu, że w tym modelu dostępnych jest coraz więcej programów. Do najczęściej wybieranych przez klientów należą aplikacje księgowe oraz cały szereg programów wspierających kierowanie firmą: CRM (zarządzanie relacjami z klientem), ERP (do zarządzania przedsiębiorstwa) czy PLM (zarządzanie cyklem życia produktu). Popularne są też aplikacje wspierające zarządzanie zasobami ludzkimi, w tym systemy płacowe czy aplikacje biurowe i systemy poczty elektronicznej. SaaS oferuje też wiele aplikacji związanych z zarządzaniem treścią serwisów online.

Polska pozostaje tłem

Polska na tym tle wygląda znacznie ubożej. Jedną z pierwszych aplikacji oferowanych w modelu SaaS w Polsce był system ISOF firmy Heutes (od 2000 r.). Jeszcze rok temu, jak podawał DiS, aplikacje w modelu SaaS oferowało ledwie 100 firm. Prawie tyle samo działało jako usługodawcy (nie zawsze byli to producenci rozwiązań), którzy taki model współpracy oferują swoim klientom.
Katalog oprogramowania dostępny na portalu SaaScenter.pl zawiera obecnie ponad 8o pozycji. W Polsce oprogramowanie w modelu SaaS oferują zarówno międzynarodowe koncerny, np. Microsoft, SAP, Oracle, jak i rodzime spółki. Na czoło wybijają się Comarch i Asseco Business Solutions. Tego typu ofertę mają również BPSC, netCRM czy Power Media.

Największą popularnością model SaaS cieszy się w sektorach związanych ze sprzedażą oraz potrzebujących usług webowych. – Spore zainteresowanie wykazują też biura rachunkowe i kancelarie podatkowe, które obsługują swoich klientów przez Internet – zauważa Paweł Regiec z iComarch24. Mniej przychylnie do tego typu usług nastawiony jest sektor finansowy. – Po części związane jest to z prawem bankowym, które nie zezwala na przechowywanie niektórych danych u zewnętrznego dostawcy, a także stereotypami na temat bezpieczeństwa – mówi Michał Zdzioch, product manager pionu infrastruktura IT Comarchu.

źródło: rp.pl

Tagi: